AKTUALNOŚCI

Biuro zamknięte 26 listopada 2019 r.

Uprzejmie informujemy, iż 26 listopada 2019 r. (wtorek), z powodu przerwy w dostawie prądu biuro będzie nieczynne.

CZYTAJ DALEJ >

GALERIA

ZOBACZ >



CHOCHLIKI

Chochlik 1

Analiza operatów ewidencyjnych z lat 2005-2010 sporządzonych dla pewnej gminy wykazała, iż w strukturze użytkowania jej gruntów zaszły znaczące zmiany. Jedna z nich polegała na pomniejszeniu (w 2010 r. względem roku 2005) areału gruntów zainwestowanych w gminie - zmniejszeniu (o 12 ha) uległ głównie areał gruntów pod drogami. To dość nietypowe, bo dróg zazwyczaj przybywa, a nie ubywa. Zatem co się stało? Po odpowiedź na powyższe pytanie zwróciliśmy się do Wydziału Geodezji, Katastru Gospodarki Nieruchomościami Starostwa Powiatowego w Polkowicach, w którym sporządzono operaty ewidencyjne dla gminy. Z informacji uzyskanych z tego wydziału wynika, iż „znikające” grunty zajmowały drogi wewnętrzne. To jednak niczego nie tłumaczy. Rozwiązanie powyższej zagadki znaleźliśmy dopiero, analizując sposób sporządzania operatów ewidencyjnych. Otóż według rozporządzenia Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa z dnia 29 marca 2001 roku w sprawie ewidencji gruntów i budynków (Dz. U. Nr 38, poz. 454) w operacie ewidencji gruntów i budynków grunty zajęte pod komunikację gospodarstw rolnych, leśnych oraz poszczególnych nieruchomości nie są drogami (w rozumieniu powyższego rozporządzenia). Zasadę tą zastosowano w operacie ewidencyjnym z 2010 r. - grunty pod drogami wewnętrznymi włączono do przyległych do nich użytków gruntowych. Natomiast w operacie ewidencyjnym z 2005 r. oparto się na wytycznych z wcześniejszej wersji omawianego rozporządzenia i powyższe grunty zaliczono do terenu dróg. Mamy tu zatem do czynienia z niezrozumiałym opóźnieniem w praktycznym zastosowaniu zmienianych aktów prawnych, co wprowadza zamęt. Jeśli ktoś analizuje przedstawiane w operatach ewidencyjnych dane uzyskuje, jak widać na opisanym powyżej przykładzie, dziwne i trudno wytłumaczalne wnioski. Warto więc podchodzić z pewną rezerwą do „prawdziwości” przedstawianych danych i zawsze skrupulatnie je sprawdzać.

Chochlik 2

Na potrzeby sporządzenia projektu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego pewnej gminy, analizowaliśmy dane dotyczące m.in. infrastruktury technicznej, w tym sieci wodociągowej. Aby mieć pełen pogląd istniejącej sytuacji zwróciliśmy się o dane do zarządcy tej sieci i skonfrontowaliśmy je z danymi Głównego Urzędu statystycznego. I tu wkradł się chochlik. Według informacji uzyskanych od zarządcy długość czynnej sieci rozdzielczej (w 2008 r.) wyniosła w analizowanej gminie około 21, 3 km. Natomiast według GUS - 10,3 km.

Ta znacząca różnica jest prawdopodobnie wynikiem nie uwzględnienia w danych GUS przewodu magistralnego z Nowej Morawy do Strachocina. Warto także zaznaczyć, iż wspomniany już ZWiK zarządzał niegdyś siecią wodociągową w Stroniu Śląskim i Lądku Zdroju. Od 1. stycznia 2005 r. zakład ten został rozdzielony na dwie odrębne jednostki - dla Stronia Śląskiego i Lądka Zdroju. Dlatego nie można wykluczyć, iż dane GUS obarczone są błędem związanym z rozdzieleniem powyższego zakładu.
Z uwagi na powyższe, trudno określić, jakie zmiany długości sieci rozdzielczej wodociągowej zachodziły dotychczas w Stroniu Śląskiem. Z informacji od wspomnianego już ZWiK wynika, iż w mieście następuje wzrost długości sieci wodociągowej. Podobne tendencje obserwuje się (według danych GUS) w województwie dolnośląskim.

Chochlik 3

W uchwale rady pewnej gminy w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego natrafiliśmy na taki oto zapis:

„3. Teren istniejącego lasu i siedliska bobrów nad rzeką oznaczony na rysunku planu symbolem 'LS' jest obszarem podlegającym szczególnej ochronie.
3.1. Na terenie 'LS' zakazuje się wycinki drzew i niszczenia poszycia leśnego. Działalność bobrów nie podlega tym zakazom”.

Z pewnością bobry docenią fakt, iż nie nałożono na nie zakazu wycinki drzew, co znacznie skomplikowałoby im życie.

Chochlik 4

Według danych GUS w 1998 r. w powiecie kłodzkim mieszkało 181 186 osób, a rok później już tylko 172 236. Gdzie się podziało blisko 9 tysięcy ludzi (5% populacji)? Co więcej w niektórych gminach ten ubytek przekroczył nawet ponad 10% liczby mieszkańców! Dżuma na Dolnym Śląsku pod koniec XX w.? Niemożliwe! Postanowiliśmy więc znaleźć prawdziwe rozwiązanie tej zagadki. Naszą pierwszą hipotezą było, że tak znaczący spadek liczby ludności w powiecie kłodzkim nastąpił w skutek powodzi, które nawiedziły ten obszar kolejno w 1997 i 1998 r. Może mieszkańcy uciekli bojąc się kolejnej „wielkiej wody”? A może źródłem tego niezwykłego wydarzenia były masowe zwolnienia, w wyniku których mieszkańcy powiatu musieli emigrować w poszukiwaniu nowej pracy? Tylko czy takie sytuacje mogłyby wystąpić wyłącznie w przeciągu jednego roku? Zmiany liczby ludności powiatu kłodzkiego w 1997 r. i 2000 r. nie były już tak znaczące. Żadna z naszych hipotez nie wydawała się właściwa. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić przyczynę omawianego zjawiska u źródła, tzn. w poszczególnych gminach. To, co odkryliśmy nas zdumiało. Otóż według urzędników, liczba mieszkańców różnych gmin w latach 1998 i 1999 zmieniła się o zaledwie kilkanaście osób (czasem na plus, czasem na minus). Więc co jest nie tak? Wróciliśmy do danych GUS i sprawdziliśmy je jeszcze raz. Wyniki wciąż były takie same. Postanowiliśmy więc przeanalizować metodologię uzyskiwania przez GUS informacji o ludności. Otóż statystyczne informacje o ludności pochodzą głównie ze spisów ludności i bieżącej ewidencji ludności. GUS zbiera więc dokładne dane jedynie w trakcie spisów powszechnych (więc w wybranych latach; spisy odbyły się m.in. w 1988 r. i 2002 r.). Następnie, w kolejnych latach, dane te są uzupełniane o te z bieżącej ewidencji ludności - informacje z urzędów stanu cywilnego (dotyczące ruchu naturalnego) i ksiąg meldunkowych (o stanie ludności) oraz dane z Ministerstwa Sprawa Wewnętrznych i Administracji (o ruchu wędrówkowym). Liczba ludności w latach nie obejmujących spisu powszechnego, jest więc jedynie przybliżona (prognozowana) ze względu na ograniczoną ilość aktualnych danych. Prawdopodobnie taka metodologia zbierania informacji o ludności nie jest do końca wiarygodna i z niej wynika wykryte przez nas niezwykłe zjawisko jednorazowego, znaczącego spadku liczebności populacji powiatu kłodzkiego.
Przypuszczalnie wyniki uzyskane w trakcie Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 r. znacznie różniły się od wartości prognozowanych na ten rok. Aby ujednolicić i urzeczywistnić dane GUS wykrytą różnicę prawdopodobnie dodano do danych z 1999 r., a liczbę ludności w kolejnych latach prognozowano w oparciu o stan z 2002 r. Przypuszczalnie właśnie dlatego różnice w liczbie mieszkańców powiatu kłodzkiego z 1998 r. i 1999 r. są tak znaczące.